TVN vs. Sejm RP
Posted on | June 3, 2008 | No Comments
W niedzielę (1 czerwca) Fundacja TVN zorganizował “Wielki rewanż”, czyli kolejny mecz pomiędzy gwiazdami TVN a politykami zasiadającymi w Sejmie RP. Poprzedni mecz zakończył się porażką TVN-u, więc Karolak, Małaszyński i spółka mieli o co walczyć.
![]()
Nie ukrywam, że mecz nie był zbyt pasjonujący (choć można się zgodzić, że czasem nie odbiegał od tego co prezentuje nasza reprezentacja). Podobały mi się natomiast zasady wg jakich rozgrywany był mecz: dwie części po 30 min i zmiany hokejowe… może w tą stronę powinny iść zmiany w futbolu… taka luźna myśl.
W pierwszej połowie szybkim spirnetm popisał się Jacek Kurski, dzięki czemu wyminął obrońców i umieścił piłkę w siatce. Sejm prowadził 1:0 i takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa.
W drugiej odsłownie mocno przycisnął TVN i opłaciło się. Po faulu na chyba Tomaszu Schimscheimerze pani sędzia podyktowała rzut karny i Jacek Popowski zamienił rzut karny na bramkę. Było 1:1. Na dziesięć minut przed końcem bramkę dla TVN strzelił Łukasz Graas i zmienił wynik na 2:1. W tym momencie drużyna Sejmu już zupełnie opadła z sił. Z kolei TVN podbudowany udanymi ataki przypuścił kojeny szturm na bramkę posłów i już po chwili było 3:1 (bramka Tomasza Jachimka). Takim też wynikiem zakończył się cały mecz.
Do obejrzenia bramek z meczu zapraszam na moje konto Vimeo. Niestety Wordpress całkiem gubi formatowanie jak wstawiam filmiki. Już nie mam siły z tym walczyć.
Kubica drugi, czyli wieście z toru…Circuit de Monaco
Posted on | May 26, 2008 | No Comments
Wpis powinien się pojawić się już wczoraj, ale radość po dobrym wyniku Kubicy skutecznie powstrzymała mnie od sklecenia kilku zdań o ostatnim wyścigu F1. Tym razem zawodnicy ścigali się na ulicznym torze w GP Monaco. Emocji nie brakowało…liczne stłuczki, wypadek Marka Webera, który skasował swój bolid pod koniec wyścigu, kara przejazdu przez pitlane dla Kimiego Raikkonena, uszkodzone koło Lewisa Hamilotna, które w efekcie dało mu pierwsze miejsce w wyścigu. Ale to wszystko nieważne. Ważne, że Robert Kubica nie popełnił (chyba jako jednyny) żadnego błędu i dzięki równej jeździe zajął wczoraj drugie miejsce.

Warszawa - Londyn - Porto - Londyn - Warszawa
Posted on | May 21, 2008 | No Comments
Wyruszyliśmy z Warszawy o 6 rano, samolot wystartował zgodnie z planem, więc o ok. 8 czasu lokalnego byliśmy już po odprawie przylotowej na lotnisku Londyn Luton. Tam wsiadłyśmy do autobusu i pojechałyśmy do centrum Londynu, bo do kolejnego samolotu miałyśmy ok. 6 godzin. Autobus zawiózł nas aż do Victoria Station, gdzie udałyśmy się na poranną kawę.

Następnie po obejrzeniu mapy zdecydowałyśmy się trochę pozwiedzać, bo okazało się, że kilka zabytków jest tuż, tuż. Widziałyśmy zmianę warty pod Buckingham Palace, potem przeszłyśmy przez St. James Garden do Placu parlamentu, gdzie widziałyśmy Parlament, Big Bena no i Westminster Abbey (chciałyśmy nawet wejść do środka, ale uznałyśmy że nie warto płacić 10 funtów, żeby tylko szybko przebiec przez kościół).
Potem udałyśmy się z powrotem pod Victoria Station, gdzie zjadłyśmy obiad (pizza, spaghetti i sałatka). Następnie wsiadłyśmy do autobusu, który zawiózł nas na lotnisko Londyn Stansted. Zdałyśmy bagaże i o 18.25 odleciałyśmy do Porto.
W sobotę rano udałyśmy się na zwiedzanie miasta, które jest dosyć podobne do Lizbony, ale bardziej zaniedbane. Widziałyśmy plac Aliados z gmachami różnych instytucji, ulicę handlową Santa Catarina, katedrę Se, most Ponte Luiz, który prowadzi do Vila Nova de Gaia, miasta które robi słynne wino porto (co było dla mnie sporą niespodzianką, myślałam, że porto robi się w Porto).
Tam zjadłyśmy obiad i poszłyśmy zwiedzić jedną z tamtejszych winiarni. Następnie wróciłyśmy mostem do Porto i zrobiłyśmy sobie spacer nabrzeżem, które nazywa się Ribeira.
Potem wróciłyśmy na Santa Catarina i w bardzo fajnej kawiarni wypiłyśmy kawę i zjadłyśmy pyszne ciastko. Wieczorem obejrzałyśmy prywatny koncert zespołu, który działa przy jednym z uniwersytetów Porto. Zespół nazywa się TUCP (Tuna da Universidade Católica Portuguesa) i składa się z ok. 30 chłopaków, którzy śpiewają, grają na gitarach, tamburynach. Poniżej filmik z ich występu z 2003 roku.
W niedzielę byłyśmy na spacerze brzegiem oceanu oraz parku Cristal, w którym udało mi się zrobić zdjęcie pawia z rozłożonym ogonem.
A w poniedziałek cały dzień wracałyśmy do Polski, tym razem już bez wypadu do centrum Londynu.
Czwarty sezon Weeds - ODLICZANIE
Posted on | May 21, 2008 | No Comments
Czekaliśmy, czekaliśmy i w końcu się doczekaliśmy. 16 czerwca telewizja ShowTime pokaże premierowy odcinek czwartego sezonu Weeds. Jak zapowiadają twórcy serialu będziemy musieli się pogodzić z kilkoma zmianami. Nie zobaczymy już więcej Helyi (Tonye Patano) oraz Conrada (Romany Malco), a także gościnnie występujących Mary Kate Olsen oraz Matthew Modine. [źródło: Film WP]
Jak można się było domyślać zmianie ulega też miejsce akcji. Bohaterowie mają się przenieść podobno bliżej granicy z Meksykiem. Pozostało nam zatem tylko odliczać dni do premiery nowego sezonu. Oby nie był gorszy niż poprzednie.
Poniżej kilka promocyjnych zdjęć nowego sezonu.





Spływ Pilicą
Posted on | May 15, 2008 | No Comments
Powodem, dla którego nie widziałam ostatniego GP w F1, był spływ rzeką Pilicą. Wyprawa zaczęła się o 7.30 rano na dworcu PKS Warszawa Zachodnia, tam był nasz punkt zborny. O 7.45 wyruszyliśmy autobusem do Tomaszowa Mazowieckiego. Na miejsce dotarliśmy ok 10 i przesiedliśmy się na linię miejską i podjechaliśmy do ośrodka “Przystań“. Tam zapakowaliśmy nasze rzeczy w worki, a następnie wrzuciliśmy wszystko do kajaków, zwodowaliśmy się i ruszyliśmy w trasę.
![]()
Pierwsze wrażenia czekały na nas już przy moście kolejowym, gdzie dzięki progowi powstało fajne bystrze, które zafundowało nam dużo wody i przez resztę dnia siedzieliśmy w “wodnym kajaku”.
Reszta soboty minęła spokojnie i ok. 18 dotarliśmy do naszego miejsca noclegowego we Fryszerce. Wieczorem rozpaliliśmy ognisko, upiekliśmy kiełbaski popijając browarki i zmęczenie całodniowym wiosłowaniem poszliśmy spać.
Niedziela przywitała nas ciepłym i słonecznym porankiem. Zjedliśmy śniadanie, zapakowaliśmy do kajaków i już nas we Fryszerce nie było.
Mniej więcej w połowie trasy spotkaliśmy mini-anakoncę, a chwilę później poczciwego boćka.
Tuż po 16 dopłynęliśmy do Nowego Miasta nad Pilicą. Oddaliśmy kajaki, przebraliśmy się z mokrych ubrań (lekki deszcze na samym końcu). Wsiedliśmy do busiku i byliśmy już w drodze do Warszawy.
Wieści z toru…Istanbul Park
Posted on | May 12, 2008 | 1 Comment
Niestety kolejny wyścig tego sezonu przeszedł mi koło nosa (chcecie wiedzieć dlaczego przeczytajcie kolejny wpis). A szkoda, bo jak piszą różne źródła był bardzo ciekawy, dużo wyprzedzeń, zmiany w stawce, czyli to co w F1 najfajniejsze.

Ja tylko podam, że było to GP Turcji rozgrywające się na Instanbul Park. Kubica zaczynał jako piąty, na starcie wyprzedził dwóch kierowców i był trzeci, ale chyba po drugim tankowaniu wyjechał za Raikkonenem i ostatecznie zajął 4 miejsce.
A poniżej klasyfikacja:
1 Felipe Massa - Ferrari
2 Lewis Hamilton - McLaren-Mercedes
3 Kimi Räikkönen - Ferrari
4 Robert Kubica - BMW Sauber
5 Nick Heidfeld - BMW Sauber
6 Fernando Alonso - Renault
7 Mark Webber - Red Bull-Renault
8 Nico Rosberg - Williams-Toyota
9 David Coulthard - Red Bull-Renault
10 Jarno Trulli - Toyota
Podróż “Trojaczki”
Posted on | May 8, 2008 | 1 Comment
Shutdown Week już poza mną (udał się powiedzmy w 95%). Skapitulowałam raz sprawdzając pogodę na kolejny dzień. Muszę jednak przyznać, że zadanie miałam ułatwione. Byłam w podróży (Praga-Wiedeń-Budapeszt), no i nie miałam komputera.
Wyruszyliśmy z Warszawy zgodnie z planem, czyli o 01.30 (dnia 30 kwietnia). Jechaliśmy takim fajnym mini-busikiem marki Mercedes. Do Katowic dotarliśmy na ok. 6 rano. Pierwszy raz miałam okazję jechać przez katowickie rondo (po remoncie) i muszę powiedzieć, że wygląda ono rewelacyjnie. Przesiadka była na ul. Sądowej. Po mniej więcej kwadransie przyjechał autobus z Krakowa. Po chwili byliśmy już w drodze do Pragi. Dotarliśmy do niej ok. 12.00 i żeby uniknąć korków udaliśmy się najpierw do naszego hotelu (poza Pragą), ale za to ładnie położonego nad Wełtawą. Po rozlokowaniu w pokojach zeszliśmy na dół na obiad. Był pyszny, zupa grzybowa, a na drugie kotlet i knedliczki, do tego oczywiście piwo. Po obiedzie wsiedliśmy w autobus i pojechaliśmy zwiedzać Pragę…od Bramy Prochowej, przez Rynek Starego Miasta i Józefów aż do Fontanny Kriżika. Potem już powrót do hotelu i regeneracyjny sen.
Następnego dnia chyba o 7.30 mieliśmy śniadanie (szwedzki stół), po którym szybko zapakowaliśmy cały dobytek do autobusu i zaczęliśmy zwiedzać Pragę, a dokładnie klasztor Strahovski, Hrad (zamek, katedra), Malą Stranę (ogród Waldsteina), most Karola oraz plac Wacława. Około 18 wróciliśmy do autokaru i udaliśmy się w drogę do Wiednia. Nocleg był przewidziany na granicy czesko-austriackiej w miejscowości Mikulov. Zjedliśmy kolację (smażony syr z hranolkami) i poszliśmy spać.
W trzeci dzień zaraz po śniadaniu (też szwedzki stół) wyruszyliśmy zwiedzać Wiedeń:
klasztor na wzgórzu Kahlenberga, Ringstrasse, Hofburg z kościołem Augustynów, plac Graben z kolumną morową, oraz katedrę św. Szczepana. Wieczorem powrót do hotelu, znowu pyszna kolacja (z żurkopodobną zupą), no i pakowanie.
Kolejny dzień to zwiedzanie Schonbrunnu, czyli letniej rezydencji Habsburgów. Niezła “dacza” trzeba przyznać, a ogród wręcz przytłacza swoim ogromem. Po południu udaliśmy się w drogę do Budapesztu. Do węgierskiej stolicy dotarliśmy ok.20. Po zjedzeniu kolacji (pt. mix z całego dnia, lub tygodnia nawet) pojechaliśmy jeszcze na Wzgórze Gellerta zrobić kilka zdjęć “Budapeszt by night”.
Ostatni dzień to zwiedzanie Budapesztu, czyli Wzgórze Zamkowe z Zamkiem i kościołem św. Macieja, Parlament, bazylika św. Stefana oraz plac Bohaterów. A reszta dnia to powrót do Polski. W Warszawie stawiliśmy się o 4 rano.

Shutdown Week
Posted on | April 29, 2008 | No Comments
Słyszeliście o pomyśle Shutdown Day 2008. To eksperyment polegający na powstrzymaniu się od korzystania z komputera przez jeden dzień, a dokładnie 3 maja 2008.
Ja planuję sobie zrobić Shutdown Week 2008. Wyjeżdżam na majówkę. Powrót w poniedziałek!!!
Wieści z toru…Circuit de Catalunya
Posted on | April 27, 2008 | No Comments
Sezon F1 na dobre już się rozpoczął, a ja dopiero teraz miałam okazję obejrzeć cały wyścig. Wcześniej jakoś cały czas coś mi w tym
przeszkadzało…Wyścig był bardzo zacięty i obfitował w wiele emocji. Z 22 zawodników tylko 13 ukończyło zmagania o GP Hiszpanii. Najbardziej dramatycznym momentem wyścigu był wypadek Heikko Kovalainena, który wypadł z zakrętu i prawie całym bolidem wbił się w ścianę z opon. Z inforamcji przekazanych dotychczas przez orgnizatorów wynika, że Kovalainem czuje się dobrze, ale został przewieziony do szpitala na bardziej dokładne badania.
Poza kierowcami opuszczającymi tor, czy to przez kolizje, czy to przez zapalające się silniki (m.in. Alonso), wyścig nie obfitował w ciekawe manewry, ale jak mówią specjaliści tor w Barcelonie nie sprzyja wyprzedzaniu.
Największym pechowcem GP Hiszpanii został chyba Nick Heidfeld. Po wypadku Kovalainena, gdy boksy były jeszcze zamknięte kierowca BMW Sauber musiał zatankować samochód. Za takie złamanie regulaminu został ukarany karą 10s zatrzymania w boksie.
Klaasyfikacja wyścigu
1. Kimi Raikkonen (Ferrari)
2. Felipe Massa (Ferrari)
3. Lewis Hamilton (McLaren)
4. Robert Kubica (BMW Sauber)
5. Mark Webber (Red Bull)
6. Jenson Button (Honda)
7. Kazuki Nakajima (Williams)
8. Jarno Trulli (Toyota)
9. Nick Heidfeld (BMW Sauber)
10. Giancarlo Fisichella (Force India)

Dzięki zdobyciu 5 pkt za 4 miejsce, Robert Kubica awansował na 3 miejsce w klasyfikacji generalnej:
1. Kimi Raikkonen 29
2. Lewis Hamilton 20
3. Robert Kubica 19
Semi-Harpaganka
Posted on | April 21, 2008 | No Comments
Było, minęło, czyli Harpagan 35 przeszedł do historii. Ja startowałam w nim po raz pierwszy, plany były ambitne, ale nie do końca udało się je zrealizować. Ostatecznie zaliczyłam tylko I pętlę, czyli 50 km. Cóż może następnym razem uda się więcej.
HARPAGAN - ekstremalny marsz na orientację, do wyboru są trzy trasy: piesza, rowerowa i mieszana. Piesza to 100km w 24h, rowerowa to 200km w 12h, a mieszana to 50km pieszo w 12h i 100km na rowerze w 6h.
« go back — keep looking »